TO – JEST LOGIKA – Eryk Maler

czw, Paź 22, 2009

Aktualności, Obrazy

Równość

Prawdziwa Demokracja

Prawdziwa Wolność Słowa

I będę to powtarzał, aż do skutku

I – ja, nie jestem „klaunem z horroru”

A to, jest logika

1.

A teraz do rzeczy, to bardzo ważne.

Ponieważ często dochodzi do mylnej interpretacji, jeszcze raz dokładnie wyjaśniam.

A na czym polega dylemat?

– na tym, że od artysty wymaga się niekiedy automatycznie doskonałości, perfekcji, niezwykłych umiejętności, ale jednak: umiejętności popartych treningiem! Dających perfekcję wykonania!

Nie o to jednak chodzi – W TWÓRCZOŚCI.

Bo:

Artysta twórca – tworzy.

A, to artysta odtwórca – wykonuje instrukcje.

A w przeciwieństwie do perfekcyjnej w swej formie niekiedy odtwórczości, proces tworzenia odbywa się TYLKO RAZ. Nie ma, więc możliwości doskonalenia technicznego

– ono jest domeną odtwórczości.

Nie wymagajmy, zatem perfekcji OD TWÓRCY (Picasso, Van Gogh, Matisse i wielu, wielu innych).

Wymagajmy jej od – odtwórcy (to absolwent akademii, którego ona stworzyła, nie jest, więc on sam twórcą, lecz narzędziem wymienionej dowolnej uczelni, chyba, że zerwie z wszystkim, czego go nauczyła).

Jemu też (potencjalnemu odtwórcy) proponujmy naukę, studia i doskonalenie, a doskonalić można tylko naśladownictwo, (perfekcyjny pianista) choćby naśladownictwo samego siebie, wynika to z racji konieczności porównania, u twórcy nie ma go. Dzieło powstało pierwszy raz, nie ma odpowiednika, u odtwórcy jest kanon, wyznacznik, norma wzorzec, i tu element porównania można zastosować z powodzeniem.

Dlatego twórca rozpoczyna każdą swą pracę od nowa i nie może przy tym osiągnąć doskonałości technicznej (Picasso, Van Gogh, Matisse i wielu innych) poza wyjątkiem, gdy doskonałość ta opanowana jest w czasie: od początku wykonywania dzieła, do jego bezpośredniego ukończenia. To logiczne, na etapie tworzenia doskonałość techniczna nie jest celem, lecz sam proces tworzenia, a użycie jej doda tu już element odtwórczości.

Zamysł, więc JEST DZIEŁEM, nie zaś dopracowanie jego szczegółów, które jest już często doskonaleniem wykonania, a zatem odtwórczością.

Oto, jak logika obala mity dotyczące sztuki, złe mity funkcjonujące w zacofanych społeczeństwach.

2.

Przypuśćmy, że do o artysty przybyli zamawiający jego dzieła odbiorcy i oni, co zwykle się zdarza, przejmują niestety rolę twórcy, wyznaczając chociażby ogólny zarys dzieł lub nawet dokładnie mówiąc, czego oczekują. To dowodzi wtedy, że liczą się oni tylko z własnym zamysłem i nie pozwalają temu artyście faktycznie: tworzyć.

Twórczość to zwykle mocno zindywidualizowana czynność przynosząca często nie akceptowane przez innych (quasi odbiorców, ale potencjalnie twórców) efekty.

Oto jak logika obala mity dotyczące sztuki, złe mity funkcjonujące w zacofanych społeczeństwach.

3.

Jeśli dochodzi do akceptacji sztuki u odbiorcy, a konkretnie do zaakceptowania dzieła twórcy, to albo jest to wynikiem lansowania utworu-dzieła i po pewnym czasie przejęcia jego wizerunku przez odbiorców, jako już ich własny, w tym sposób widzenia, albo to artysta udając twórcę w tym momencie przejął jednak tendencje i wymagania odbiorców i w swym dziele zawarł ich, a nie własne życzenia, będąc tym samym, a jednak, odtwórcą.

4.

Zamawianie dzieł w tej sytuacji rodzi dylemat:

– albo widzimy prawdziwego twórcę i dajemy mu wolną rękę.

– albo narzucamy własny sposób widzenia i eliminujemy stojącego przed nami twórcę, na rzecz odtwórcy, a wtedy wykonawcy, bo wykonawcy naszych życzeń, czyli naszych już dzieł.

5.

Pisałem już o tym i inni pisali, że każdy obraz jest jakby namalowany przez wspólników, to jest przez malarza i dokończony w obraz akceptowany lub nie, przez odbiorcę już w jego umyśle. I dzieje się tak niezwykle często, niemal zawsze, chyba, że obraz i jego działanie obojętne jest odbiorcy, a wówczas odbiorca, co logiczne, przestaje nim być.

Wynika z tego jasno: wymagając od malarza, czegokolwiek – traktujesz go, jak własne narzędzie.

A dając mu wolna rękę – nigdy nie robisz tego w sposób zupełny, bo mając kilka dzieł do wyboru zawsze wybierzesz te, które są bliższe twojemu sposobowi widzenia i twoim oczekiwaniom.

Zupełnie fałszywie natomiast podejdziesz do rzeczy, gdy wybierzesz obraz wg ciebie oczekiwany przez innych, a na których zdaniu ci zależy. I tak właśnie postępują profesorowie złych akademii, ponieważ to jest podstawą ich istnienia, czyli zatwierdzanie tego, co może lub powinno w sztuce zaistnieć i stawianie za to ocen lub zaliczanie tych prac, podczas gdy ocenianie dzieł artysty-twórcy jest zupełnie niezgodne z logiką, a zatem nie celowe. Potwierdza to, że złe akademie uczą – produkują, zatem odtwórców.

Oto jak logika obala mity dotyczące sztuki, złe mity funkcjonujące w zacofanych społeczeństwach

6.

Z powyższego wynika bardzo wiele.

A ponieważ nie ważne, co się mówi, ale co z tego wynika, czyli co chciało się powiedzieć

– to WSZYSTKIE DALEKO IDĄCE STĄD WNISKI PROSZĘ – KONICZNIE, WYSNUĆ.

I ZASTOSOWAĆ JE W ŻYCIU, POZA AKADEMIAMI ORAZ W AKADEMIACH, JAKO ŻYCIOWE PRAWDY. Proszę umotywować je zawartą tu logiką i pamiętać, że Dzieło Twórcy jest w pewien sposób zawsze pozaracjonalne (w przeciwieństwie do dzieła odtwórcy, które jest racjonalne). Dzieło twórcy znajduje się poza granicami racjonalnego myślenia, często budzi brak akceptacji, a nawet wrogość, czego przykłady – wielokrotnie cytuje historia sztuki i wystarczy tylko ją znać, a co za tym idzie nie negować prawdy.

Eryk Maler 2009-08-03

Ilustracja:

CONTENT

Eryk Maler: „11.06.2007 – Omega Dwa”

11.06.2007 – To dzień utworzenia Frakcji Haloimpresjonizmu.

 

Zapraszamy do Galerii Touch of Art – w naszej ofercie znajdziecie Państwo obrazy Eryka Malera: https://www.touchofart.eu/galeria/Eryk-Maler/

, , , , , , ,

Ten wpis został dodany przez:

- napisał 43 artykułów na www.Malago.pl – Twoje centrum malarstwa.

Administrator serwisu www.malago.pl

Profil autora

Oceń ten wpis:

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (Brak głosów)
Loading...

2 komentarze dla “TO – JEST LOGIKA – Eryk Maler”

  1. admin napisał:

    …Każdy obraz jest jakby namalowany przez wspólników, to jest przez malarza i dokończony w obraz akceptowany lub nie, przez odbiorcę już w jego umyśle. I dzieje się tak niezwykle często, niemal zawsze, chyba, że obraz i jego działanie obojętne jest odbiorcy, a wówczas odbiorca, co logiczne, przestaje nim być.
    …Wynika z tego jasno: wymagając od malarza, czegokolwiek – traktujesz go, jak własne narzędzie…
    „Panie Eryku sama maluję amatorsko i nie rozumem jak widz może mnie traktować, jako narzędzie. A Pan o tym pisze w ptk5 troszkę jaśniej, bo ja chyba blondynka…”
    Odpowiadam: każdy próbuje traktować świat instrumentalnie (czyli nie zaakceptuje obrazu, który nie jest choć trochę po jego myśli) i nie da się inaczej, jest Pani blondynką zatem – jest Pani synonimem jasności piękna i wielkiej inteligencji, wbrew wszelkim dowcipom na ten temat, zadaje Pani pytania, to wyraz Inteligencji i otwartości oraz chęci zrozumienia, to pierwszy krok za nim pójdą następne, „To jest logika” – to komasacja, wiedzy w pigułce, nie każdy ją zrozumie od razu, a skoro tak, to mogę wyjaśnić tu tylko częściowo: o ile nie podlega Pani wpływom o tyle teoretycznie „nie jest Pani traktowana, jak narzędzie”, wtedy nikt (teoretycznie) nie zaakceptuje Pani malarstwa, i teoretycznie nie znajdzie Pani zwolenników (nabywców), kończę – sytuacja nie jest realna, jest niemożliwa, zatem nieprawdziwa.
    Ktoś musi panią zrozumieć w Pani malarstwie, Pani musi ulec wpływom oczekiwań, przynajmniej częściowo, reasumując nie da się obalić mechanizmów opisanych w „To jest logika”. Celem tej w/w pigułki jest jednak, co innego – naświetla ona bezcelowość akademizmu w złym tego słowa znaczeniu, czyli gdyby profesor wyznaczył Pani zadanie automatycznie oczekiwałby konkretnego czegoś, zatem naginałby Panią do swych własnych stereotypów, co zniewoliło by Panią i pozbawiło własnej niewymuszonej wizji świata, myślę że wiele Pani już rozumie. Niezmiernie ważne jest by wiedzieć, że sztuka straciła by swe znaczenie pozbawiona ciągłości – jak z tego wynika: kto ciągłość akceptuje, a musi to zrobić, ten podlega automatycznie wpływom poprzedników zatem staje się ich narzędziem z konieczności. Genialne, i to jest jedno z wymyślonych przez ludzkość perpetuum mobile, działa samo. I ja nie neguję dobrze zbudowanych akademii, i nie neguję prawdziwych profesorów, i nie neguję dokonań prawdziwych filozofów…:). Coś się powoli zmienia, bo moje „uprzednio wyklęte słowa” powtórzone niejednokrotnie dosłownie słyszę ostatnio coraz częściej w telewizji i radio. Eryk Maler 2009-12-09

  2. admin napisał:

    Panie Eryku sama maluje amatorsko i nie rozumem jak widz może mnie traktowac jako narzedzie. A Pan o tym pisze w ptk5 troszke jasniej bo ja chyba blondynka…


Dodaj komentarz

*