Renata Biłozór – Oswoić piękno

sob, Wrz 5, 2009

Ludzie

Piękno pochodzi z najbardziej tajemniczej i niezbadanej krainy. Można tam dotrzeć choć nie jest to łatwe. Czasem po prostu, nagle okazuje się ,że tam jesteśmy i to jest wspaniałe doświadczenie.
Kiedy umiera róża jej piękno pozostaje gdyż tak naprawdę nie leży ono w samej róży, ale jest świadomością naszym umyśle. Jakiś prawzór, archetyp piękna jest w nas. Posiadamy głęboką świadomość piękna. Trudno to nazwać, określić, opowiedzieć – można to odczuć.

I chyba właśnie odczuwanie, intuicja  są w stanie najbardziej zbliżyć się do piękna, zidentyfikować je. To trochę tak, jakbyśmy mieli w umyśle pewien schemat, gdy obraz widziany nałoży się na ten wzór i odpowiada mu czytamy to jako piękno. Mamy też naturalne predyspozycje do idealizacji, nie dostrzegamy drobnych niedoskonałości na rzecz pięknej całości. Nasz umysł czasem fałszuje drobne niedociągnięcia dla osiągnięcia wrażenia piękna.

Podobnie obrazy. Są niedoskonałe, ale próbują wyrazić moment olśnienia, moment doznania piękna, doskonałości.

Piękno pozwala czasem patrzeć przez szczeliny świata. Penetrować jego granice, niebezpiecznie balansować na krawędzi. Jest dowodem, że jest cos ponad, ponad materialnym światem, ponad ciasnymi granicami naszego rozumu i doświadczenia.

„…Tylko piękno – pisze Jean Genet przybliża rzeczy niedozwolone jak śpiew gwiazd, pozwala wskrzesić umarłych czy pojmować ból drążący kamienie…”.

Najlepszy, najbardziej kompetentny sposób mówienia o pięknie jaki znam to malarstwo. Może jeszcze muzyka i poezja… jak pisał Leonardo w Traktacie o malarstwie: „malarstwo jest poezją, którą się widzi, a nie słyszy”.

Bardzo bym chciała, żeby moje malarstwo było właśnie taką poezją, którą bardziej się czuje niż rozumie, której nie można zdefiniować, ale chce się ją czytać. Chciałabym, aby na moje obrazy zwyczajnie chciało się patrzeć, być z nimi. Malarstwo jak miękki fotel Cezanne’a, z którego nie chce się wstać.

W malarstwie szukam harmonii, spokoju, ideału, czyli wszystkich tych rzeczy, które w czystej postaci w świecie zewnętrznym właściwie nie występują. Trzeba je starannie wyszukiwać niczym cennego kruszcu, długo i mozolnie, potem odseparowywać zbędne składniki. Tak powstaje wizualizacja naszego marzenia o pięknie. Rysopis poszukiwanego przez wszystkich szczęścia wyrażonego przez piękno.

Obrazy są jak wiersze. Esej czy powieść także mogą być piękne, ale za dużo odsłaniają, zbyt wnikliwie opisują. Wiersz tylko sygnalizuje, pobudza do myślenia, czucia, do wyobrażania sobie. Cała istotna sfera jest poza wierszem. Podobnie obraz, on tylko sugeruje, naprowadza, prowokuje lawinę emocji. Muska delikatnie wrażliwe tony naszej duszy by powstała piękna melodia. Z obrazami jest podobnie one tylko sygnalizują. To , co najistotniejsze znajduje się poza obrazem. Gdzie?

Może gdzieś pomiędzy artystą, a odbiorcą, może w samym autorze, a może w zupełnie innym miejscu. Dlatego tak chętnie nazywam obrazy oknami. Ponieważ dają magiczną niemal możliwość poruszania się w zupełnie nowych, nieznanych obszarach.

Obraz jest najbardziej znajomy, codzienny, powszedni wręcz dla malarza, a jednocześnie najbardziej niezgłębiony, tajemniczy, nastręczający najwięcej pytań i wątpliwości.

Gdzie zaczyna się obraz, a gdzie się kończy? Właściwie kiedy zaczyna nim być, a kiedy jest tylko płótnem pokrytym farbą? Kiedy zdarza się ten cud, gdy woda staje się winem, gdy farba na płótnie staje się obrazem?

Malarz jest najbliższy wszystkim tym procesom, ale są one wciąż nieodgadnione. Malarz jest swoistym kapłanem, który do końca nie pojmuje co się dzieje, ale gorąco w to wierzy. Jest niejako medium, przez które „staje się obraz”.

Gdy maluję, tak bardzo chcę wychwycić ten moment przeobrażenia się płótna pokrytego farbą w obraz. Chcę przyłapać go na gorącym uczynku. I czasem jest tak, że nagle staje się obraz, bez wysiłku, bez wielu godzin. Ot pojawia się i jest dobry. Czasem jest tak, ze nic nie wychodzi choć miałeś świetny pomysł i musiał się udać. A czasem jest i tak, że to, co zrobiłeś jest ci zupełnie obce, ale kiedy jest dobre – akceptujesz to i staje się twoje. Zmieniasz się.

Obraz mami cię i zwodzi. To przyśni ci się w nocy, to zobaczysz go przez chwilę w lesie nim schowa się za drzewo. Biegniesz za nim i na tym polega ta gra. Gdybyś go schwytał – skończyłaby się.

Nie wiem –mówi o poezji Wisława Szymborska otrzymując nagrodę Nobla.

Nie wiem, to jedyne czego jestem pewna jeśli idzie o piękno. No może jeszcze to, iż uwielbiam je i potrzebuje do życia.

Nie wiem, czym jest piękno.

Nie wiem jak go nazwać, określić, sprecyzować. Im więcej o nim czytam, im więcej oglądam obrazów tym większą jestem ignorantką, choć pociąga mnie coraz bardziej.

Nie wiem czy właściwie je  rozpoznaję, przeczuwam, odbieram.

Nie wiem czy przekazuję je w mojej twórczości. Nie mam żadnej pewności. Nie wiem.

Lecz ten stan permanentnej niewiedzy i nieświadomości odpowiada mi… Chyba dlatego jestem artystką. Sztuka to niekończące się dzieciństwo, a właśnie w dzieciństwie jesteśmy najbardziej otwarci, twórczy, beztroscy i szczęśliwi. Zatem – chwilo trwaj!

Ten wpis został dodany przez:

- napisał 43 artykułów na www.Malago.pl – Twoje centrum malarstwa.

Administrator serwisu www.malago.pl

Profil autora

Oceń ten wpis:

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (2 głosów, średnia: 4,50 na 5)
Loading...

4 komentarze dla “Renata Biłozór – Oswoić piękno”

  1. admin napisał:

    Dzieki pani Renato za wyrazenie rowniez i mojego przekonania ze malarz jest medium przez ktore obraz powstaje i ktorego sam tworca do konca nie pojmuje.Tworzy swoje wizje walczac lub przychodzi mu to nadspodziewanie latwo.Niekiedy zapraszam wrecz czesto niezyjacego juz mistrza tematu i wiem .ze to jego obecnosc mna steruje podczas powstawania pracy.W innych profesjach tez jest to praktykowane.Pozdrawiam Marita

  2. admin napisał:

    Pani Renato,
    dziwi mnie,że czytający publikacje w http://www.malago.pl nie wiedzą jak zapoznać się z twórczością przedstawiającego tu swe prace twórcy!
    A wydawać się może,iż internauci to tacy elitarni spryciule!?…
    To,co Pani przedstawia jest porywające i nie dziwię się wcale,że nie zrozumiałe dla skompaktowanych!
    Czyli tej klasie osobników,którzy myślą
    brykami podsuwanymi im przez media,
    które chcą stworzyć społeczeństwo na
    orwellowską miarę!
    Życzę pięknej,śmiałej kontynuacji –

    Vidor

  3. admin napisał:

    Oj na malarstwie to Pani się zna! ale nie rozumiem o czym Pani piszee:\

  4. admin napisał:

    A Pan Obrazy >>? Bo tyle tu napisane a nic nie widać sic!


Dodaj komentarz

*