„Pod miedzą” – miniaturowy świat Dariusza Króla

pt, Maj 13, 2011

Aktualności, Obrazy

„Pod miedzą” – miniaturowy świat Dariusza Króla

Tyle lat już tu pisuje i w gruncie rzeczy rzadko kiedy daję znać o tym , ze mam w dowodzie wpisany zawód plastyczny. Tym czasem raz po raz zdarza mi się coś z dziedziny grafiki, rzeźby czy malarstwa, oczywiście prócz własnej roboty ilustratorskiej, czy satyrycznej. Kiedyś nawet miałem ciągoty, aby się rzucić w profesję krytyka sztuki, jednakże mając wstręt do żargonu tej branży, do tych wszystkich „adekwatnych archetypów semantyki wizualnej”, nie mogłem mieć szans w recenzenckiej profesji. I jeżeli niekiedy wejdę na teren podobnego typu, czuję się zupełnie amatorem. Kto wie jednak, czy nie jest to jakiś sposób? Być jednocześnie kimś, kto analizuje zjawiska sztuki i kimś, kto pozostał zwykłym odbiorcą, widzem, człowiekiem spoza fachu krytyków?

Na tej więc zasadzie nie musze kwitować z obowiązku wielkich wydarzeń, ważkich wystaw, czy kluczowych nazwisk, ale mogę sobie niezobowiązująco, w trybie potocznej rozmowy opowiedzieć, że akurat mi to wpadło w ręce, czy raczej przed oczy, że akurat mnie zafrapowało, zabawiło i wywołało jakieś nowe skojarzenia.Rumianki i niezapominajki

I oto któregoś dnia spotkałem po raz drugi czy trzeci zresztą garść drobiazgów z krainy ogromnie przytulnej, zacisznej i kojącej. Powiadam: drobiazgów, bo są to miniaturki, nie większe od dłoni, nawet gdy się je liczy razem z oprawą. Cichutkie pejzażyki i wizerunki kwiatów. Gdyby je ktoś spróbował powiększyć bodaj do formatu pocztówki, uleciałby cały wdzięk tych obrazków. Wyobraźcie sobie, że na przykład biedronka, wzruszająca tym że jest niby szkarłatna kropelka, rośnie raptem do wielkości miednicy i zaczyna łazić na sposób żółwia? Nie do przyjęcia. Dlatego więc są rzeczy skazane na drobne wymiary i stąd właśnie, z potrzeby tych szczególnych przeżyć artystycznych, powstała dziedzina miniatury.

Lubowano się w nich notabene od dawna, pamiętamy chociażby z „Quo vadis” słabość Petroniusza go gemm, nie wiele większych od pieniążka płaskorzeźb drążonych wklęsło, jak również wielbicieli kamei, takichż klejnotów, rżniętych wypukło. Nie inaczej się działo przez wieki i tysiąclecia przez ozdobne inicjały starych ksiąg, medaliony, tabakierki i wreszcie ogromny dział portretowy, świecący największe chyba triumfy w osiemnastym i prawie całym dziewiętnastym stuleciu.  Dziś są to zjawiska raczej rzadkie, acz taka na przykład kolekcja koni nieodżałowanego malarza-poety Kazimierza Szemiotha stanowiła i stanowi wydarzenie plastyczne dużej wagi. A świeżo, do czego zmierzam od początku, spotkałem kolekcję pejzażową, która także ujęła mnie za serce, czyli prace młodego autora, Dariusza Króla.

Nie każda jego kompozycja ma wartość, jakiej szukam, gdyż z racji, jak sądzę, wieku i pójścia własną, nie zaś ściśle profesjonalną drogą (urzędowo zwie się takich twórców amatorami, choć bardzo często dystansują posiadaczy legitymacji i zaświadczeń), z powodu więc drogi samokształceniowej, poniektóre miniaturki pozostawiają mnie obojętnym i sceptycznym. Rekompensują to inne,  namalowane niejako instynktownie, przekonywująco, pełne owego wdzięku szczerości, na którym to nam zależy.

Opisuję je, a na dokładkę podaję nazwisko autora z tej przyczyny, że może ktoś spotka owe drobiazgi i powie: „Ach tak, to ja już o nich słyszałem”. Są straszliwie, chwilami przerażające liczebnością zastępy ludzi, zamalowujących prostokąt płótna, czy dykty, lecz w tej lawinie mignie czasem coś, co akurat poruszy nasze odczucia.

Ciche, relaksowe i łagodne krajobrazy z subtelnymi roślinkami, trawy oglądane z bliska, w swojej skromnej urodzie, prostota drzewka u skraju łąki mówią nam nie tylko o samym malarskim reporterze, ale o czymś rozleglejszym niż osoba autora. Mówią o potrzebie tego skurczenia się, przycupnięcia w sobie aby odetchnąć od wielkiego formatu świata i życia, od męczących, „naturalnej wielkości” kłopotów, trosk i myśli. Ukrywamy się tu wraz z malarzem tego drobiazgu niczym ów zajączek pod miedzą, o którym myśliwi nie wiedzą. I z tej perspektywy oglądamy wszystkie zioła, trawki, kwiatuszki przydrożne, cały drobiazg kiedy indziej nie spostrzegany i pomijany w zdyszanym pędzie. Tu jest odpoczynek zgonionego i zziajanego, tu szansa na malutką, ale za to czterolistną koniczynkę.

Młodość pana Dariusza nie pozwala mu zapewne pojąć samemu w pełni tych wartości, jakie nam daje mimochodem, odruchowo, intuicyjnie. Często obok łagodnych i leczniczych prostokącików ciszy łąkowej daje coś uznanego oficjalnie za malownicze i ładne. Wtedy pomijamy tę pracę, szukając tamtych, naturalnych i szczerych. Szukamy bowiem bezwiednie, czy wiednie, zaśpiewanych półgłosem najprostszych nutek prawdy, której na imię: Ulga i Łagodność. Tak mało ich daje życie, tak strasznie mało!

Szymon Kobyliński

Osty

Zapraszamy do Galerii Touch of Art – w naszej ofercie znajdziecie Państwo obrazy Dariusza Króla: https://www.touchofart.eu/galeria/Dariusz-Krol/

, , , , , , , ,

Ten wpis został dodany przez:

- napisał 186 artykułów na www.Malago.pl – Twoje centrum malarstwa.


Profil autora

Oceń ten wpis:

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (1 głosów, średnia: 5,00 na 5)
Loading...

Dodaj komentarz

*