PIĘKNO – Edward Siekierzyński

PIĘKNO

Można by parafrazować tu słowa szekspirowskiej Julii – Piękno, ach czemu jesteś, piękno!? W przypadku uniesień emocjonalnych na tle erotycznym piękno jest zawsze pięknem, gdy nawet brzydki on i ona, ale miłość taka piękna! Można też zapytać – czymże jest brzydota?! Być może, brzydota to w realizmie zespół dysonansów estetycznych… Coś, co zmienia w fizjologii mózgu odbiorcy proporcje hormonalne, a to z kolei budzi zewnętrzne reakcje – werbalne, czy innego rodzaju.
Niedawno widziałem w TV film przedstawiający niemieckiego twórcę,który tworzył obrazy ekskrementami muchy domowej. Hodował muchy i karmił je kolorowymi pożywkami, następnie wpuszczał na powierzchnię papieru, którego fragmenty przesłaniał w różnych etapach powstawania dzieła foliami… efekt hmmmm…. dość ciekawy…
Przytaczając słowa Owidiusza, można ciągnąć, iż w trakcie tworzenia, mogą dziać się różne obrzydliwości, ale ważny jest efekt końcowy. Efekt końcowy ma być emocjonalnie nieobojętny, ma poruszać i wzruszać!
Są jednak twórcy, którzy uważają, że tworzą PIĘKNO – jest to postawa nieskromna, ba! wydają manifesty i chcą tworzyć stowarzyszenia ludzi popierających PIĘKNO!
Czym może być więc PIĘKNO?? Ktoś, kiedyś ujął to tak, że PIĘKNO to ciche DOBRO… Mogę się zgodzić z tym określeniem… Ale czym jest PIĘKNO wg piszącego manifesty? Nie patrzmy na określenie PIĘKNA w takim manifeście, bowiem tam PIĘKNO ma być PIĘKNE, czyli… pieszczace oko, dające relaks fizyczny i psychiczny oglądającemu… ot, taki sobie uzdrawiający odjazd od postrzeganej powszednio, na ulicy rzeczywistości…
Chodzi w tym PIĘKNYM PIĘKNIE jeszcze o jedno – by owoż znajdowało miłośników do tego stopnia, by wchodziło pod strzechy! Cóż, pozwolę sobie tu przedstawić pogląd, który nie jest przychylny takim zasadom!
Otóż, takie PIĘKNO uważam za fatamorganę, mamienie tym cukierkiem naiwnego odbiorcę/konesera w cudzysłowie, którego intelekt poddał się codziennym massmediom, gdzie wzór PIĘKNA nie pobudza do budowania nowych światów, do progresu umysłów, a PIĘKNO to staje się brykiem, szablonem, jednak – fakt – czymś pozbawionym dysonansów estetycznych!
Fakt, że odbiorców takich cukierków jest więcej, więc takie pojęcie PIĘKNA ma przecież cechy koniunkturalne, merkantylne, ale czy czy w uprawianiu sztuki wyższej o to chodzi?
Piszę tu o sztuce wyższej nie o kabotynizmie, bowiem jestem przekonany, że znajduje się tu w takim właśnie kręgu – sztuki wyższej!
Natomiast PIĘKNO proponowane przez owego twórcę jest biegłe warsztatowo, to jest po prostu fabryka PIĘKNA, a każda fabryka powinna być rentowna, mieć zysk, więc można tu z kolei postawić fundamentalne pytanie – Czy PIĘKNO ma być li tylko drogą do zysku, czy może PIĘKNO jest tworzeniem i poszukiwaniem, wchodzeniem w siebie i dążeniem do granic epistemologii, tworzeniem modeli kosmologicznych sztuki, tworzeniem metodologii poznawczych istoty człowieczeństwa?!?…
Tak, wiem, że moje spojrzenie na PIĘKNO jest odmienne od spojrzenia tego twórcy, bowiem mój pogląd jest swego rodzaju elitarnym, a PIĘKNO elitarne jest… nieopłacalne – po prostu adresowane do elity, a w każdym społeczeństwie elita to mniejszość…
Konkludując – jestem przeciwny szerzeniu takiego PIĘKNA, które jest – gumą do żucia, do wyzucia ust ze słów /cytat/, do jałowego, pięknego patrzenia, do wchodzenia w krainę uległej, bezrefleksyjnej, błogiej, wygodnej, odprężającej bezmyślności…
I co Państwo na to!?…
Edward Siekierzyński 28 VII 2011 17.05
, ,

Ten wpis został dodany przez:

- napisał 186 artykułów na www.Malago.pl – Twoje centrum malarstwa.


Profil autora

Oceń ten wpis:

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (Brak głosów)
Loading...

Dodaj komentarz

*