Język klikany w życiu i sztuce… Edward Siekierzyński

JĘZYK KLIKANY W ŻYCIU I SZTUCE

Udało nam się przeżyć przełom wieków i tysiącleci. Żyjemy w czasach, gdy elita ludzi skłaniających się w stronę poznania sensu istnienia i tego wszystkiego co ich otacza, zaczyna penetrować rzeczywistość w sposób coraz bardziej hermetyczny dla pozostałych… Niejednokrotnie dąży się do ujęcia w matematykę hipotetycznej Istoty Nadrzędnej, którą nieodzownie kreuje istota człowieczeństwa w swym jestestwie. Zamiar ten może być w obecnej rzeczywistości płonny, czy wręcz niezrozumiały… Jednak zamiar ten buduje światy poznania w sztukach pięknych – powstał „realizm magiczny”, „realizm światów onirycznych”, „światy psychodeliczne”, a wysnuwana z nich  „fantazja realistyczna” z kolei buduje progres nauki, a ta daje efekty w postaci receptur powtarzalności okiełznanych zjawisk fizyki kwantowej, która dalej zaczyna stwarzać prawa fizyki jeszcze rodzajowi ludzkiemu nieznanej…
Twórcy sztuki i naukowcy wchodzą w sfery dywagacji, z których można się jednak wyrwać budując metodologię modeli kosmologicznych, w których prawa zaczynają układać się w pewien ład wynikły właśnie z fantazji, choćby tu w utworze „Zawsze”, jest zarzewie takiego rozumowania:

ZAWSZE

Wszechświaty wcale nie stały się nagle…
one były zawsze…
Ten, nam widzialny i te nam niewidzialne,
ze swoimi ciągłymi przemianami,
z Wielkimi Wybuchami…
zderzeniami galaktyk…
to było zawsze…

Nasza forma istnienia
zawiera pierwiastek
autodestrukcji i…
jest formą nieudaną na tle całokształtu,
dlatego nie mamy kontaktów oficjalnych
z formami życia inteligentnymi – w naszym pojęciu
poza naszą planetą,
a co dopiero, poza naszą
(jaką tam naszą!)
galaktyką!…

Nasze „zawsze” jest ograniczone
formą pojmowania…

Nie było początku…
było zawsze w tajemniczej pustce,
gdzie tak chętnie,
niektórzy,
dla ułatwienia sobie światopoglądu i…
pojęcia swego sensu
dają miejsce Bogu…

A to tylko dzianie się od zawsze
do dziś niepojęte dla ogółu…
Ja też nic o tym nie wiem…
ale czuję…
A to już może być źródłem dochodu
dla rozmaitych hochsztaplerów –
„specjalistów” od rzeczy widzialnych i…
niewidzialnych…

Na tym też polega twórczość w malarstwie, czy w układaniu słów, co zwie się jeszcze poezją, a jest to dążenie, by słowa tworzyły w odbiorcy chęć penetracji obszarów hipotetycznych, które można przedstawić realnie w obrazie, czy w ciągu słów tworzących obrazy wewnętrzne odbiorcy… Tworzy się jakiś „język dodatkowy”… Czy jest on bogatszy od „języka głównego”?
Jest w Afryce plemię, które prócz języka suahili posługuje się „językiem klikanym” – wydają dźwięki „prztykając” językiem o podniebienie. Gdy nie mogą wyrazić czegoś słowami dokładniej dodają klikanie… Czy to klikanie jest bardziej bogate, doprecyzowujące wypowiedź? Wygląda na to, że tak, choć w ten sposób porozumiewają się osobniki uznane za zwierzęta z grupy naczelnych. Jak to więc jest!? Język – zda się – prymitywny, doprecyzowuje wypowiedź!… Język zwierząt podkreśla niuanse wypowiedzi człowieka?…
Jak więc „język klikany” przekazywałby poezję, prozę, malarstwo, rzeźbę? Tak, rzeźbę też! Jak? ano tak –  częstotliwość jednych kliknięć, to wypukłości, a innych to wgłębienia i razem opisanie całej bryły…
W malarstwie, to kolory i linie, w literaturze, to dopełnienia wzmacniające, emocjonalne, bądź podkreślanie opisów, co teraz występuje w gestykulacji ludzi prowadzących dialogi…
W Afryce tkwi tajemnica ludzkości. Tam się coś zaczęło dziać, gdy był jeszcze ląd Pangea… Stamtąd też wyszło na świat współczesny wielkie sprzeczanie się: co było pierwsze – rytm czy melodia? Barwy dawały oczom osobników wschody i zachody słońca, tęcza, a rytm czuli w sobie najpierw – to rytm ich serc… melodyczne wycie było chyba później… może wcześniej melodię modulowały zwierzęta latające… Być może…
Jakie echa tego wszystkiego pozostały w nas w naszych czasach?… Jest to chyba graffiti, siedzenie przy ognisku, gwizdanie, a także usiłowanie uchwycenia obrazu wewnętrznego na płaszczyznę zewnętrzną – jak czyniono to już w jaskiniach… Bywa, że mimowolne klikanie językiem o podniebienie sygnalizuje zmysłowi słuchu, że obraz jest skończony, a twórca zadowolony z pracy… a cóż na to odbiorca!? Aaaaaaaaaaa! to już inna sprawa! Odbiorca przeważnie klika w klawiaturę telefonu, bądź laptopa – to jest początek twórczości nowej generacji…

Edward Siekierzyński ; Szczecin; 18 marca 2012 roku; 18:42.

, , , , , , , , , , , ,

Ten wpis został dodany przez:

- napisał 186 artykułów na www.Malago.pl – Twoje centrum malarstwa.


Profil autora

Oceń ten wpis:

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (Brak głosów)
Loading...

Dodaj komentarz

*