Jacek Szudak o swoich obrazach

wt, Mar 13, 2012

Aktualności, Obrazy

Jacek Szudak o swoich obrazach

Jezioro Bodeńskie: Koniec krętych niezliczonych zakrętów, auto odpoczywa na szczycie góry. Powrót na skraj – tu punkt widokowy, jest nawet ławeczka i masywny murek. W dole daleka rozległa przestrzeń. Tam, tam daleko na horyzoncie jest cześć Szwajcarska jeziora Bodeńskiego. Wzrok długo szuka tej szwajcarskiej części. Bardzo szybko zmienia się kolor pejzażu. Promienie zachodzącego słońca ustępują chłodnym smugom . Zdążyłem jeszcze zaobserwować ruch na pobliskiej górze; są tam jakieś zabudowania i drogi. Jakiś miejscowy – widać – ‘’bauer’’ wielkości mrówki – zmierza do swojej chaty. W innym miejscu góry; w smugach ugrowej łysiny przesuwa się coś unosząc tumany pyłu; aż dziw że zapychają tu traktorami. Wygląda to wszystko jak jakaś misterna makieta z wspaniałą grą przygaszanych świateł. Już za chwile zrobi się ciemno i w chatkach zajarzą się drobniutkie pomarańczowe światełka… To na tym nocnym niebie rozegrała się kiedyś upiorna katastrofa lotnicza, gdy szwajcarski kontroler ruchu dopuścił do zderzenia dwóch samolotów … Zaszło już słońce; teraz słyszę w czerni nieba – gesty ruch korytarzy lotniczych… A tak tu pięknie za dnia…

Jezioro Bodeńskie

Jezioro Bodeńskie

Martwa natura z jarzębiną. Przekornie nazwany obraz, jakby nie było tam tego złowrogiego metalowego przedmiotu, odbijającego się niewinnie w politurze stolika. Pamiętam, jak opowiadała mi potem marszantka z niedużego, sennego miasta śląskiego, że zjawił się pewnego dnia w galerii murzyn i powiedział łamaną polszczyzną –‘’ ja kupić ten obraz i ten pistola.’’ Zrobiło to na marszantce podwójne wrażenie i jeszcze długo potem zastanawiała się – po co tak przystojnemu murzynowi obraz z pistola…

Martwa natura z jarzębiną

Martwa natura z jarzębiną

Bytomski Ratusz. Nieistniejący już budynek. Był on ostatnią, najbardziej okazałą, urbanistyczną edycją, zmieniającej się elewacji miejskiego ratusza. Zwieńczony był – jak inne narożne, okazałe kamienice rynku – w wysoki szpiczasty szczyt. Ratusz nie przetrwał końca wojny. W 1945 roku podczas ‘’wyzwalania’’Bytomia – zbombardowany, spalony, zburzony. Jeszcze długo po wojnie straszył zdruzgotaną bramą z kutą ażurową kratą wystającą z pagórka gruzowiska. Potem w latach 60- tych w tym miejscu miasto chwaliło się nowoczesną fontanną z eliptyczną formą misy wyklejoną tłuczoną niebiesko – czarną porcelaną. Mówiono też, że podczas budowy fontanny natrafiono na skrzynię z dukatami. Fontanny też już nie ma. Jest pusty czerwony plac, różnie nazywany przez współczesnych bytomian. Jak przystało na nasze czasy – jest teraz w tym miejscu… ogródek piwny…

Ratusz bytomski

Ratusz bytomski

Bytomski kościół Trójcy Św. Pierwszy śnieg i charakterystycznie ołowiane niebo – cieszyły swoim widokiem przemierzających pusty plac w centrum miasta. Ale nie zawsze tak było. W dziejach miasta; na krótko, bo zaledwie przez trzydzieści lat– można było zobaczyć taki właśnie widok; odsłoniętą, bryłę neogotyckiej świątyni z 1885 roku – w pełnej krasie ! Stało się tak po wyburzeniu w 1981 roku (‘’w stanie wojennym’’) – centrum miasta z powodu szkód górniczych. Teraz taki widok – znów jest niemożliwy. Bytomianie w 2010 roku ponownie zabudowali pusty plac – tym razem – stawiając wielki ‘’Supermarket’’; czyli równie okazałą ‘‘ świątynie nowych czasów ‘’; ze zbrojonego betonu, szkła i przeróżnych rur. Świątynie shopingu, marketingu, footingu, mittingu, fitnesu, multipleksu, itp. Teraz zadzieram wysoko głowę, by zobaczyć gotyckie okna i kamienne maswerki; jednak – nie mam już możliwości objąć wzrokiem całej okazałości tej świątyni.

Bytomski Kościół Trójscy Św. - pierwszy śnieg

Bytomski Kościół Trójscy Św. – pierwszy śnieg

Zapraszamy do Galerii Touch of Art – w naszej ofercie znajdziecie Państwo obrazy Jacka Szudaka: https://www.touchofart.eu/galeria/Jacek-Szudak/

, , , , , , , , ,

Ten wpis został dodany przez:

- napisał 186 artykułów na www.Malago.pl – Twoje centrum malarstwa.


Profil autora

Oceń ten wpis:

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (Brak głosów)
Loading...

Dodaj komentarz

*